Menu

Zakochana w mroku

Moje opowieści pamiętniki bajki historie Porselane Night

Karmel rozdzial 1

porselane

Leżała na łóżku. Nie było jeszcze nocy. Ani nawet wieczoru, co najwyżej popołudnie.  Po prostu potrzebowała wykorzystać chwile by odpocząć. Miała za sobą długi , ciężki dzień. Marzyła by wskazówki zegara przesunely się kilka godzin w przód by jednak był chociaż wieczór. 
Pies wtulil się w jej nogi dając przyjemne ciepło. Nawet w letnie dni , ciepło psinej sierci było kojące.
Pozwolala by myśli swobodnie przeplywaly przez jej umysł. Zamknęła oczy by jeszcze bardziej odciąć się od rzeczywistego świata.
Niebo było jasne, chociaż kilka szarych chmur wepchnelo się w nie niszcząc harmonię. Słońce świeciło mocno, jednak z kolejnymi uplywajacymi minutami zaczynało przegrywać z szaroscia. Dosłownie po chwili zaczęła się burza.
Donosny grzmot wyrwał ją z zamyślenia. Otworzyła oczy. Przez kilka sekund patrzyła w skos sufitu. Mieszkała na poddaszu w przedwojennym budynku. Kolor sufitu to szary brąz - chyba najsmutniejszy kolor ze wszystkich kolorów. Pomyślała ze warto by było w końcu go zmienic, choć sama wybrała go kilka lat temu. Na pudelku z farba był podpis z wdzięczna nazwa koloru "poranne cappuccino ".
Nie chciała zajmować się błachymi sprawami. Wstała i rozejrzala się po mieszkaniu. Wokół jak zwykle panował bałagan. Szafki i blaty uginaly się pod nadmiarem różnych rzeczy, na podłodze było wszystko, gdzieś tłusta plama. Westchnela i zaczęła sprzątać.
Nie sprzatnela prawie nic. Kolejny głośny grzmot obudził jej córeczkę. Spojrzała na dziecko i wzięła je na ręce. Z pod luźnej koszulki wyjela pierś i nakarmila malucha.
Zagrzmiało ponownie, a światła zgasly. Prąd wysiadl w całej dzielnicy. Deszcz stukal w okno. Dziecko było niespokojne przez panujący klimat. Chyba chciało jeszcze trochę spać jednak burza skutecznie je rozbudzala.
Chodziła po pokoju bujajac dziecko na rękach. Maluch nie płakał wiec spokojnie mogła powiedzieć ze osiągnęła sukces.
Na klatce schodowej pojawil się dźwięk kroków. Pies zerwał się i zaczął szczekac przy drzwiach. Do domu wszedł jej mąż ze starszym dzieckiem. Bardzo się ucieszyła ze w końcu przyszli. Lubiła ten moment gdy mąż wracał z pracy. Niemal cale dnie spedzala w domu sama z niemowleciem. Podała rodzinie obiad. Gdy wszyscy skończyli jeść zaczęła się ubierać w płaszcz i buty.
- Gdzie idziesz ? - spytał z wyrzutem mąż. - Na dworze leje
Przygryzla wargę. Chwile milczala. Dzieci uwiesily się jej na nogach również nie chcąc jej wypuścić. W jej głowie na moment pojawiała się wątpliwość. Nie chętnie zignorowała dzieciaki i męża. Musiała wyjść. ...

© Zakochana w mroku
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci